Siedem nawyków / 7 habits

Mike George: 

Tylko, gdy uświadomimy sobie i przyznamy się sami przed sobą do tego, że w 100% jesteśmy odpowiedzialni za swoje szczęście, zaczniemy zauważać rzeczy, które robimy, a które tworzą nasze nieszczęście. Gdy w pełni zaakceptujemy odpowiedzialność za swoje szczęście, tylko wtedy będziemy w stanie eliminować zwyczaje i nawyki, które są sabotażem dla naszego zadowolenia i radości.

 

Są to zwyczaje, jakich większość z nas nauczyła się używać i usprawiedliwiać się stosując je, ponieważ często nie widzimy i nie akceptujemy tego, że są dowodem, dlaczego czujemy się nieszczęśliwi; są dowodem naszego nieszczęścia. Są to także zwyczaje, które czasami chcemy postrzegać, jako naturalne, ponieważ są one obecne w splocie każdego związku, jaki mamy z innymi.

To zwyczaje ludzi, którzy zapraszają nieszczęście,  a mianowicie:

 

1. OSĄDZANIE

Czy zauważyłeś, że gdy zaczynasz osądzać inną osobę, tracisz swój wewnętrzny spokój? Wewnętrzny spokój jest podstawowym składnikiem autentycznego szczęścia. Nie tylko uczymy się osądzać, ale na mentalnych wzgórzach naszego osądzania, często pojawia się wyrok i kara. Wszystko to razem (osądzanie, wyrokowanie i karanie) tworzą „paczkę”, która zwie się potępieniem, a ona (jest to gwarantowane), zabija nasze szczęście.

 

2. KRYTYKOWANIE

Gdy krytykujemy, to oznacza, że atakujemy i wtedy zawsze gdzieś jest ślad gniewu. Gdy jesteś gniewny, nie jesteś w stanie być szczęśliwy. Tak, niektórzy z nas próbują usprawiedliwiać swój atak, nazywając go „konstruktywną krytyką”, ale jeżeli w tej konstruktywnej krytyce jest nawet najmniejszy ślad gniewu, to staje się zemstą, albo wręcz karą w „przebraniu”. Krytykowanie nie jest szczęśliwym zwyczajem, ale niestety jest powszechne.

 

3. NARZEKANIE

W niektórych kulturach wydaje się, że narzekanie ma postać choroby wirusowej. Narzekanie sygnalizuje obecność niezadowolenia, a zatem jest brakiem szczęścia. Gdy o coś prosimy, albo opowiadamy, wówczas nie ma w nas oznak niezadowolenia. Jest to łatwa teoria, ale trudna do praktykowania szczególnie, że graliśmy role narzekania przez całe nasze życie.

4. OBWINIANIE.

Projektowanie winy na drugą osobę nie jest tylko tym, co zabija moje szczęście, ale jest także strategią unikania odpowiedzialności. Projektowanie winy na innych, jest doskonałą kombinacją gniewu i lęku, jest zatem wołaniem pełnym bólu, który brzmi: „Twoja wina”. Jednak, jeżeli się to odkoduje, to naprawdę oznacza: „Uczyniłem siebie bardzo, bardzo nieszczęśliwym”.

5. KŁÓCENIE SIĘ

 Usiłowanie udowadniania tego, że masz rację, albo usiłowanie przekonania drugiej osoby, aby myślała tak jak ty, jest zazwyczaj pełne spięć i nieporozumień. W takim procesie żadna ze stron nie jest szczęśliwa. Nawet, jeżeli wydaje się, że jedna strona wygrywa, to takie szczęście jest chwilowe, dopóki nie pojawi się kolejna okazja, by udowadniać, kto ma rację. Kłócenie się, to tak jak mówienie światu, że wolimy biedę i cierpienie od radości.

 

6. KONKUROWANIE, RYWALIZACJA

 Nie jest łatwo zauważyć, dlaczego zwyczaj rywalizacji jest nieszczęśliwym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Większość z nas przyzwyczaiła się i jest przekonana, że w rywalizacji, konkurencji jest zabawa, a nawet radość. Spójrzmy jednak na twarze długodystansowców; na twarze tenisistów, czy nawet grających w bilard i zobaczymy, że 99% czasu w każdej grze, twarze graczy pokazują głębokie cierpienie. Od czasu do czasu w trakcie gry, czy meczu, ktoś pozwoli sobie na uśmiech, ale nie trwa to długo. Na pewno, każda rywalizacja zawiera w sobie lęk, który wraz z gniewem są zaprzysiężonymi wrogami szczęścia.

 

7.  KONTROLOWANIE

Usiłowanie, aby inni tańczyli do naszej muzyki, jest zawsze zadaniem niemożliwym do wykonania. Oczekiwanie, że świat będzie taki, jak chcemy i wszyscy będą robili to, co chcemy jest oczekiwaniem nad wyraz wątpliwym. Jeżeli przejawiamy te dwie postawy, to oznacza, że wciąż wierzymy, że inni są odpowiedzialni za nasze szczęście. W oparciu o to przekonanie, kręci się świat. Jeżeli prawda miałaby miejsce w świecie i żyła w nas, że każdy jest odpowiedzialny za swoje własne szczęście, to świat byłby zupełnie inną planetą. Być może, któregoś dnia tak się stanie!

 

 

 

Mamy więc siedem zwyczajów, które aktywujemy przynajmniej kilkanaście razy w ciągu jednego dnia. Gdy to robimy, blokujemy dostęp światła Słońca Szczęścia, które świeci przez całe nasze życie. Każdy zwyczaj jest wpisany w kulturę, w której żyjemy. Gorzej, jeśli stały się powszechnie akceptowany, co sprawia, że myślimy, iż musimy się w taki właśnie sposób zachowywać. Więcej nawet – wspólnie z innymi knujemy różne sytuacje, które jeszcze bardziej oddzielają nas od naszego szczęścia. Tak się wydarza, że te siedem zwyczajów bycia skrajnie nieszczęśliwym ludźmi, przekazujemy kolejnej generacji – naszym dzieciom.

 

Pytanie: Którą z siedmiu zwyczajów osobiście najczęściej praktykujesz?

 

Temat do refleksji: Jak sądzisz, dlaczego uczymy się utrzymywać własne nieszczęście i nie uświadamiamy sobie tego, co robimy?

 

Dlaczego to, co robimy przyczynia się do naszego nieszczęścia, a mimo to, nie jesteśmy tego świadomi?

 

Propozycja działania: Poświęć 10 minut i zastanów się, co będzie pozytywnym ekwiwalentem, odpowiednikiem dla każdego zwyczaju?

 

W jaki sposób  można zastąpić 7 negatywnych zwyczajów czymś pozytywnym?

 

1. Osądzanie – docenianiem.

2. Krytykowanie – akceptowaniem.

3. Narzekanie – chwaleniem, zachwytem.

4. Obwinianie – braniem odpowiedzialności, szacunkiem.

5. Kłócenie się – zgodą, miłością.

6. Konkurowanie, rywalizacja – równe szanse dla każdego, „ty pierwszy”.

7. Kontrolowanie – zaufaniem, kontrolowaniem siebie.

 

*****

 

 

 

 

Feb. 2011, London

 

Mike George –  author, spiritual teacher, coach, management tutor, mentor and facilitator.

http://www.mythsoflove.com/

SEVEN Habits 

 

1) Judging

Without the power to „judge” we wouldn’t be able to make a decision according to our spiritual endeavors. Judging becomes the way to „select” what is convenient, better, more suitable, etc. If we judge people, simply we do not understand predestination.

 

2) Criticizing

Someone tells you: „you are this and the other”. If that person tells you that without being asked to do so, we usually call that: „criticizing” . If that person tells you something when you ask about, we call that: „Advice”.  As we can see, it is the me and the ego, who wants to make a decision on how others should behave in reference to „me.” If a highly praised person tells me „you are too soft” because, it comes from that well regarded person, I gladly take it.. but if it comes from someone that is a „simpleton” we could think: „how he/she dare to criticize me.” Nowadays, you can be a movie critic a political critic, etc. Critizicing is a way of life in the iron age. The problem resides in how well i am able to accept it. If I can make a benefit out of it. If I am open to listen even though I don’t like what I hear.

 

Many times we don’t say anything about an issue because we don’t want to be labeled as „critics”. That is a „bad” word after all. Therefore, we are afraid of speaking.  As Baba in the last avyakt Murli mentioned: „you need to hammer them but at the same time say those things with love”.  Let me rescue the word „critic” from the pool of bad words and let us put it in context.

 

 

3) Complaining

Again it is a „me, me” game.  Someone says things  about how things should be. I automatically select the word : Complainer.  Rather than looking at what pieces of good advice I can take from that soul or to put  myself into the reality of that soul, it is easy to pick a label and automatically  put every single word into the basket of „complainer” . Once we reach a level of spirituality, we can see that it is up to us to gain the most out of every situation.

 

I recall an incident with president Abraham Lincoln in the USA.  One of his most arduous critic, complainer and argumentative person was placed in a high office by Lincoln himself. When Lincoln left the body, this „complainer” was the one who praised Lincoln the most and truly was feeling his lost… He became his friend.  Spiritual knowledge tells me that complaining opens the side of „praise” automatically. 

 

4) Blaming

„It was ALL your fault”. Again how the „Me”, „I” takes that and how „reactive” do i become?  „If it wasn’t for you, things would have being right”. Do i feel less because of that? Do I feel guilty?  A knowledgeful soul is aware that in this drama there is no one to blame anything on. It is all cause and effect and it is predestined and repetitive. However, when you are blamed for something, it gives us a valuable opportunity to turn that around and to learn a lesson, and to learn that when we point a finger to someone many fingers will point at us someday.

 

5) Arguing

If we hear someone telling us something back, we call that person „argumentative” . As the word implies, as long as someone has „arguments” meaning a fact used as evidence; a reasonable person will gladly take it. 

I recall a class by Jagdish bhai, he mentioned: ” I believe that this is Godly knowledge, but if someone comes and proves to me the opposite, i would have to re-consider what I believe… but that hasn’t happened yet”.

 

Arguing happens at that level. Reasons. Logic.  Arguing becomes pettiness when reasons are out and emotions take over. There is a difference. Huge difference.

 

 

6) Competing

„Race in remembrance” , „Talk to each other and see who is remembering the most”, „Make effort for a good status”, ” there is a difference between a maid and the king”. Sounds familiar? Good news… Those words from Sakar Murlis are based on competition. Competition is not only about 2 different individuals. You can compete with yourself as long as you are not happy with who you are now.

 

Can you be happy now and „desire” not to be a maid in the Golden age or to be a King or to worry about the status?  Definitively we can compete with ourselves. We can push ourselves, feel guilty about ourselves, not feeling praise worthy or that we are not good enough as we are.  That is competition taken in the dark side of things. There is a contest (to be a king) and there is a rival (Maya.. my own weaknesses) I need to defeat that rival. Therefore, there is fear. Fear of being punished, fear of not being able to be something better, fear to repent at the end,  fear to fail, etc. See that?

 

Let us take a runner. Your experience about running will dictate your depth of understanding about running. Have you ever watch a world class runner race? Let me give you some names Sebastian Coe, Said Aouita, Steve Cram, Steve Ovett, come to mind. When they race it is effortless. You don’t care how their faces look like, this is not a beauty contest; you care about how fast they can run. They compete to be the fastest… the „King” in running, like Narayan… to get a „golden medal”. If you are looking for beauty it is not in their faces but in that graceful stride, effortless movement that is actually simple poetry in the simplest motion of all: one step in front of another. Without competition, these runners wouldn’t be able to push themselves to the their own physical limits. Without the pressure of winning and the criticisms of the press, these runners wouldn’t be able to conquer their own fears and to become a true champion, even if it is just one time or even if they come in second place. In greatness, we are numberwise after all. 

 

This reminds me of a sharing I had with a sister. She mentioned that „The flying stage” is not to be the fastest or to go faster (competition) in spirituality, but to move to a different place with the least amount of effort.  Translated to spirituality, this means to become a Deity with the least amount of hassle, effort and suffering but like a bird, to use the wind to move us… the wind of Drama to move us to our destination. Our wings aim at the destination. The Drama will take us there. There is no need to flap desperately our wings and to get tired in the process once we understand this spiritual truth.

 

Competition is healthy if we take it for that opportunity to improve ourselves. If I don’t see BK Anand  having yoga every day or going to class every day; perhaps I wouldn’t feel like making that effort because there is no one to emulate; then it becomes a „friendly” contest aim at improving ourselves: who arrives first, who shares a deep point, etc.  When we take competition as „I must be the winner, no matter what” and i become insulted or jealous about some else’s improvement, it becomes a mental disease from a very insecure individual. In the iron age we compete for everything (no wonder there is a lot of insecurities) . It is the way of life. This is not the Golden age yet. A spiritual person takes that competition around himself as the opportunity to be a detached observer; in that way „I” don’t get caught up in the craziness even though I need to do my role.

 

7) Controlling

A baby needs to be controlled or he will hurt himself. The baby is no longer a baby when he can see for himself. This is true in spirituality as well. I cannot expect to rely all the time for someone or something to give me spiritual support. The baby needs all of that; but sooner or later I hope the baby grows up and it is ready to walk by himself and perhaps one day… to run by himself.

If someone is controlling another is because that person has given up that right to be himself. Once I realize that I am being controlled then, it is up to me to take the steps to be „free” again. Many times we settle for comfort. The one controlling will realize sooner or later that it is hard to live your own life while watching someone else’s. The paradox is that the controlling individual or entity becomes dependent on the one who wishes to control. Then, dependency controls the controlling individual.

Feb. 2011, London

 

Mike George –  author, spiritual teacher, coach, management tutor, mentor and facilitator.

Top